"et cognoscetis veritatem, et veritas liberabit vos" J (8,32)







poniedziałek, 11 kwietnia 2011

.-.-.-.-.

Nadszedł czas, by topory wojenne w gabloty odłożyć
By krwi nie rozlewać już więcej
Łzy oszczędzać dla ery radości
Niech powieka zakryje obrazy straszne
Co w duszy pojawiały się czasem
Gdy niesiesz mnie Jezu, gdy iść już nie mogę
Gdy przysyłasz sługi swe, gdy tkwię w chorobie
By życie tchnąć w ciało me marne
I nasłuchujesz
Słów przeze mnie w końcu wypowiedzianych
Dziękuję Jezu
Dziękuję

piątek, 1 kwietnia 2011

Mój pokój

Życie to hotelowy korytarz. Korytarz pełen drzwi. Na pozór jednakowych. Na pozór.
Każde drzwi mają inny numer, inny zamek. Znajdują się na różnych piętrach i prowadzą do różnych pokoi. Pokoi, w których mieszkają różni ludzie. Dobrzy i źli. Smutni i weseli. Czasem samotni.

Człowiek chodzi sobie po tych pokojach, pomieszkuje, zwiedza. Zagląda, podgląda. Szuka swoich drzwi. Tych jedynych. Drzwi, za którymi odnajdzie swoje miejsce. Za którymi spotka go coś ważnego.

Ile razy otwierałam takie drzwi? Nie wiem.
Jednak z coraz większym przekonaniem i co ważne z UFNOŚCIĄ codziennie przekraczam próg tych jedynych, zwykłych drzwi.

A za nimi…

Jest ciepło, bezpiecznie. Jest tam miłość. Są codzienne troski i wyzwania, ale jest tam miłość. Czasem jest ból i choroba, ale jest tam też miłość. Bywa też gniew i łzy, ale jest tam miłość. Słychać tam śmiech i okrzyki radości, bo przecież tam jest miłość. Ale przede wszystkim tam jest życie, bo ON tam jest.

czwartek, 17 marca 2011

Dziwna Rozmowa

- Puk, puk
- Kto tam?
- Jezus
- Jaki Jezus?
- Prawdziwy
- A skąd mam wiedzieć, że prawdziwy?
- Uwierz, że prawdziwy
- Pokaż się Jezu
- Przecież jestem
- Pokaż się, to otworzę drzwi
- Jakie drzwi?
- Fakt, tu nie ma drzwi
- Więc jeszcze raz: puk, puk
- Kto tam
- Bicie serca

wtorek, 15 marca 2011

...

Nie ma twarzy anioł mój

Nigdy nie uśmiecha się

Skrzydło jedno chroni mnie

Drugie złamane jest

Latać nie potrafi już

Ale ciągle wzbić się chce

Wierzy, że się jeszcze da

Podnieść mnie

czwartek, 17 lutego 2011

Pamiętnik i Poczekalnia

Odkąd pamiętam pisałam pamiętniki. Większość musiała ulec spaleniu. Pisałam też wiersze. Też zostały spalone. Teraz czasem piszę tego bloga. Jest trochę jak pamiętnik duszy. Są wpisy, których się wstydzę. Ale nie usunę ich, bo przecież piszę o tym co we mnie… prawdziwe.

Albo i nie.

Jezus jest jedyną prawdą. Ale w takim razie czy gdy upadam zaczyna się zakłamanie?
Zastanawiałam się nad tym dziś rano. I wymyśliłam, że opowiadania chociaż wymyślone przeze mnie, są bardziej prawdziwe od wpisów, gdzie oddaję upust swej agresji, chociaż ta wydawała się być najprawdziwsza.

I piękne było to Jezusowe natchnienie. Było.

Czekam i czekam i nic. Żadnego dobrego opowiadania nie napisałam, nie mówiąc już o komponowaniu. Cisza. Gdyby nie twórczość RapTora to nic „twórczego” by się tu nie pojawiło.

Cisza. Nie wiem czy ona prawdziwa jest, czy nie.

Być może muszę się wyciszyć, by móc znowu pisać, grać i to jest prawdziwe.
Być może jednak nadal w jakimś stopniu żyję w zakłamaniu, które mnie blokuje i to nie jest prawdziwe. Tylko jak to sprawdzić?

Może być też tak, że zbyt duże we mnie pragnienie tworzenia i nie będzie mi dane tego robić, nawet na JEGO chwałę. Bo to tylko MOJE pragnienie a nie JEGO wola.

Poczekam zatem.

Takie pragnienie szybko w pychę się zamienia. Szczególnie, że się pomyślało, że jest się „klejnotem w koronie”. Tak pomyślałam przez chwilę i niestety pycha przysłoniła mi racjonalne myślenie.
O jakiej koronie pomyślałam?
Ile czasu upłynie nim z cierń w klejnot się zamieni?

Poczekam.

Wiersz

Rzadko zachwycam się poezją, ale ten wiersz jest tak piękny, że postanowiłam go tu zamieścić.
Powstał jakiś rok temu. I czekał. Słusznie.
Napisany przez mojego ulubionego poetę…


Nie znam Ciebie jeszcze
chociaż wiem już,
że jesteś
istniejesz
żyjesz
Od dnia pierwszego
Doczekać się nie mogę
pragnę wziąć Cię na ręce
i dłonie złożyć
w milczącej podzięce

RapTor

poniedziałek, 7 lutego 2011

Modlitwa RapTora 1.

Panie mój .....
rozchmurz niebo jednym słowem
rozkaż słońcu zalać cały dzień
dodaj mi mocy
żebym górę mógł przenieść kolejną
i jeszcze
wejrzyj na mnie
wzrok mi przywróć na innych
i serce moje skrusz
pancerne


RapTor